Proszę, powiedzcie, że też tak macie. Kładziecie książkę na półce, dajmy   na to z drukami o  Śląsku, a ona za czas jakiś dokonuje „samoprzemieszczenia” do miejsca z beletrystyką na przykład albo zgoła do kulinariów. Teraz nie było inaczej. Był to album, więc szukałem  książki, pośród tychże. Niestety, bez skutku. Nabrałem pewności, że pożyczyłem ją, nie wiedzieć komu, bom zapomniał, a „pożyczkobiorca” też najpewniej nie pamięta, komu ją zwrócić. Podwójna strata, myślę sobie. Książka jako wolumen – to raz, a dwa: ta dodatkowo jeszcze miała dedykację, nie zdawkową, ale serdeczną, skierowaną do mnie bezpośrednio i w dodatku skreśloną ręką królewską. No, i dziś miłe zaskoczenie. Wśród Roczników Muzealnych – patrzę, a jedna z pozycji różni się wzrostem (grzbietu), tuszą (kartek) a karnacja (okładek) też jakby inna. Że też tego nie zauważyłem wcześniej.

Przeto leży przede mną Album Bractwa Kurkowego Miasta Ruda Śląska.  Wydanie przypada na rok 2012, co nie jest sprawą przypadku. W tym  bowiem roku stowarzyszenie obchodziło swoje dwudzieste urodziny. Ja z kolei zabieram głos w tej sprawie pięć lat po tym gyburctagu, czyli z prostego dodawania wychodzi, iż  stowarzyszenie świętuje w tym roku  ćwierćwiecze swojej bytności pośród nas.

Konfraternia nie szpanuje stażem, boć wszyscy kurkowi strzelcy rudzcy wiedzą, że tradycje bractwa w Europie sięgają do tego momentu wieków średnich, kiedy w naszej części kontynentu powstawały miasta na prawie najczęściej magdeburskim. Zresztą nasi Bracia Kurkowi, takoż Kurkowe Damy sami wyjaśniają swój alians z historią i tak o tym piszą we wspomnianym albumie:

W gronie Bractw Kurkowych jest to jubileusz skromny, patrząc na historię ruchu                    brackiego, gdzie bractwa legitymują się dorobkiem kilkusetletniego istnienia […].

Bractwo Kurkowe miasta Ruda Śląska należy do najbardziej rozpoznawalnych bractw polskich, będąc również szanowaną wizytówką miasta i regionu. W swojej działalności staramy się kultywować tradycje brackie z czasów, gdy europejski i polski ruch kurkowy rozkwitał.

Nie ma potrzeby odwoływać się do idei i historycznych celów realizowanych przez bractwa kurkowe w przeszłości, ale należy chronić formę i tradycję[…].

Brawo. Zawsze przyklasnę obrońcom tradycji niosącej pozytywne treści zamknięte w formie sprawdzonej i jednoznacznej. Sęk jednak w tym, że nie wszystkim kojarzą się jednoznacznie. Te treści znaczy. Atoli w każdej epoce, w każdym wieku, w każdym roku i godzinie znajdą się tacy, którzy radzi widzą we wszystkim drugie dno. Nawet pod Głębią Challengera w Rowie Mariańskim coś im od spodu a to chrobocze,  to znów stuka. Tak też „słyszy im się”  w przypadku bractw kurkowych, które jakoby w komitywie niejakiej żyją z masonami, więc z definicji w pewnych kręgach powinni mieć bracia przechlapane. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się. Ale, mimo że zarobiony jestem, zapytam o to przy najbliższej okazji znajomych ze strzeleckiej fraterni, jak to richtich je.

No dobra. A co, jeśli wśród naszego bractwa kurkowego rzeczywiście znajdzie się jakiś wolnomularz i w dodatku  jakobita, którego wszak nie należy mylić z jakobinem, a już broń Boże, nie czynić tożsamym? Nie wiem jak wy, ale ja z lekka, choć wyraźnie, będę mu kibicował, a to za sprawą Marii Klementyny Sobieskiej wnuczki Jana III – pogromcy Turków pod Wiedniem. Nie chcę, by zarzucono mi szowinistyczne inklinacje, ale co prowda to prowda, Maria Klementyna to naszo dziołszka ze ślonskij Oławy – nad podziw gryfno, mondro a przi tym faronym bogato. Jej ślub z angielskim królem Jakubem Franciszkiem Edwardem byłby dziś nie lada kąskiem dla polskich i zagranicznych pism kolorowych, a tak zamiast  wytworów polowań paparazzich musimy zadowolić się miedziorytem ze sceną zaślubin tych dwojga wykonanym przez Antona Fritza wg obrazu Augusta Massucciego lub też poznać rycinę Jana Nepomucena Bizańskiego (Kraków 1830).

Niestety, Jakub Franciszek Stuart, mimo iż był prawowitym następcą tronu, korony nosić nie mógł, gdyż nie wyrzekł się wyznania katolickiego, a to nie spasowało anglikańskim protestantom, którym z kolei sprzeciwili się owi jakobici (od imienia Jacob),zwolennicy Stuarta.

Po śmierci małżonkowie wieczny odpoczynek znaleźli w krypcie Bazyliki św. Piotra na Watykanie. Papież Klemens XI zamówił u Antonia Canovy monument dla wnuczki Sobieskiego z inskrypcją: Maria Klementyna, królowa Wielkiej Brytanii, Francji i Irlandii. Stoi ad perpetuam rei memoriam w samej Bazylice.

A skoro jesteśmy przy tematach królewskich to spieszę wyjaśnić, że dedykację w Albumie Bractwa Kurkowego Miasta Ruda Śląska skreślił dla mnie Jego Wysokość Eugeniusz Gren Król Kurkowy  AD 2010 i 2011,  za co mam okazję raz jeszcze serdecznie Mu podziękować.

I mam nadzieję, że tym jawnym opowiedzeniem się po stronie Stuartów, nie zaszkodzę własnemu synowi żyjącemu wszak pod berłem królowej Elżbiety II z konkurencyjnej dynastii Windsorów. Tym bardziej, że samej Koronowanej Angielskiej Głowie życzę dużo zdrowia i wielu jeszcze, wielu lat zasiadania na królewskim tronie, przypominając, że i w Jej rodzie znajdzie się akcent polski, a to za sprawą Julii Teresy von Hauke urodzonej w Warszawie. Ale nie mam ani siły, ani zdrowia przedzierać się przez te wszystkie habazie w królewskim lesie  genealogicznym. Na koniec powiem tylko, że Julia Teresa jest praprababcią oficjalnego następcy tronu Karola Mountbattena Windsora, księcia Walii i Rothesay (byłego męża księżnej Diany i aktualnego – Kamili, księżnej Kornwalii). A gdybyśmy dodali jeszcze jedno „pra” to okaże się, że w słonecznej Hiszpanii na tamtejszy tron nie musi czekać, bo już na nim siedzi, perdon , zasiada, prapraprawnuk Julii von Hauke, Filip VI Burbon.

Ponieważ jednak koszula  bliższa ciału, przeto bardziej ciekawym, kto zostanie (został?) Królem Kurkowym w AD 2017 w Rudzie Śląskiej, w roku, że przypomnę, jubileuszowym. Droga do intronizacji jest przejrzysta: „Najlepiej  wystrzelisz, to się w tron wstrzelisz”. Nie wiem, czego sobie osobiście będzie winszować Jego Wysokość, ale nie zbłądzę, jeśli będę życzył korony na miarę, oka sokoła, ręki wżdy pewnej i zawsze najprzedniejszego nassbrandpulvru.

Przed Braćmi Kurkowymi, takoż Kurkowymi Damami w głębokim ukłonie pozostaje

Jan Józef Wyżgoł

z Towarzystwa Przyjaciół Rudy Śląskiej

 

Tekst prezentowany w ramach kalokagatii, której koncepcji filozoficznej redakcja Sportu Rudzkiego w pełni sprzyja.

BD

Foto: https://www.facebook.com/search/top/?q=bractwo%20kurkowe%20miasta%20ruda%20slaska

Open Facebook